sobota, 3 września 2011

Mała fatra reaktywacja 23-25.05.2011

No i stało się wiedziałem że kiedyś będę musiał tu wrócić. Ostatnim razem byłem tu sam i zaznałem niegoścnnej aury Małej Fatry, zmoknięty musiałem wracać do domu z podwiniętym ogonem. Tym razem jestem z moimi przyjaciółmi. Przemkiem i jego żoną Magdą. Pogoda jest lepsza, lecz mimo to niegościnność zostaje na tym samym poziomie, a może jeszcze większym? Podczas noclegu na polu namiotowym ktoś kradnie mi aparat. Świadomość, że traci się coś na co się pracowało bardzo długo jest straszna :( Cóż żyjemy dalej...
Podczas tego wypadu zdobywamy szczyt Stoh (1607 m n.p.m.), Suchy (1468   m n.p.m.) oraz podziwiamy ruiny zamku Stary hrad i wędrujemy Dierami. Zapraszam na mały pokaz tego, co przeżyliśmy podczas  wyjazdu :)


niedziela, 3 kwietnia 2011

Niedzielny Stożek

W ostatnią niedzielę wraz z Dorotą i Dawidem przeszliśmy szybko niebieskim szlakiem trasę na Stożek z Wisły Głębce. Na drogę powrotną wybraliśmy zielony. Wycieczka w sam raz na pół dnia, ładna widokowo i niezbyt męcząca. A jak tego dnia to wyglądało? Zapraszam na krótki film, może kogoś zainspiruje do wyjazdu w góry...

wtorek, 29 marca 2011

Urlop w Karkonoszach

No i już po urlopie. Miało być dużo chodzenia i jeżdżenia na nartach. Niestety było trochę mniej przez pogodę która pokrzyżowała nam plany. Czasami było ciężko a czasami przyjemnie. Trochę pozmienialiśmy plany w trakcie. A jak to wszystko wyszło? Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu z urlopu w Karkonoszach.


Untitled from orbisek on Vimeo.

środa, 6 października 2010

Wielka Racza w deszczu :(

7:00

Siedzę w pociągu, jest wcześnie rano. Sam się sobie dziwię, że udało mi się wstać tak wcześnie. Ah, szkoda, że nie mogłem zostać dłużej na wczorajszej imprezie. A może mogłem, ale taki był mój wybór?
Od jakiegoś czasu czekałem na ten urlop, wyjazd w góry. Na początku miały być Tatry Wysokie na Słowacji, potem Tatry Niskie lub Bieszczady. Niestety, tak to już jest, że często los układa się nie po naszej myśli. Zabrakło towarzysza. To nic. Samotność też jest potrzebna. Chociaż na chwilę.
Jadę do Zwardonia. Czemu znowu Beskidy? Mimo, iż miałem ambitne plany spędzenia całego urlopu w górach przegrałem z pogodą. Nie, nie jestem aż takim ekstremistą, żeby cały dzień wędrować w deszczu. Tatry, Bieszczady, jeszcze przyjdzie na nie czas. Teraz realizuję plan przejścia ze Zwardonia kawałkiem granicy Polsko-Słowackiej, przejście do Rycerki i powrót do domu. 2-3 dni. Gdy pogoda będzie niekorzystna, zawsze mogę wrócić szybciej.


czwartek, 26 sierpnia 2010

Morawsko Śląskie Beskidy

Jak ja lubię wstawać wcześnie rano w niedzielę. W dzień wolny. Dziś zdobywamy Świerka (1276 m n.p.m.) drugi co do wysokości szczyt w paśmie Beskidów Morawsko Śląskich.



wtorek, 24 sierpnia 2010

Piękne Czechy

Nareszcie wolny weekend. Piątek po pracy, pakuję plecak, jem pizzę i ruszam na dworzec gdzie z Dorotką łapiemy pociąg do Raciborza. Wreszcie nadarza się okazja kiedy mogę odwiedzić Przemka i Magdę. Ostatni raz widzieliśmy się w styczniu:( Kawał czasu. Po drodze moja finansowa zadyszka... no i staję wreszcie na nogi. Czemu w dzisiejszych czasach pieniądze muszą wszystko komplikować?


Reaktywacja

Kurcze już niemal pięć miesięcy minęło od mojego ostatniego wpisu, rzeczywiście mój blog złapał lekkiej zadyszki. Tak właściwie to albo nie było o czym pisać albo dało o sobie znać moje lenistwo... Dzisiejszy wpis będzie trochę pamiętnikowy ;) I będzie dla mnie na przyszłość, a kto chce niech czyta.

Więc co się u mnie działo przez te pięć miesięcy? Na początku marca dostałem finansowej "zadyszki" czyli całkowity brak fundusz na jakiekolwiek podróże :( Wiadomo bez kasy daleko się nie zajedzie mimo iż czasu ma się wystarczająco dużo. Tego problemu nie udało mi się przeskoczyć aż do czerwca no i gdy z finansami się polepszyło zaczęło brakować czasu na wyjazdy. Mogłem sobie pozwolić jedynie na weekendowe zwiedzanie Beskidów i rodzinnych stron na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Fajnie ale mało. Chciało by się więcej. Początkowo myślałem że niestety w tym roku prawdziwe, przygodowe wakacje mnie ominą, na szczęście nadarzyła się okazja wzięcia tygodniowego urlopu na początku września. Oczywiście zgodziłem się. A co w planach? Najprawdopodobniej Tatry Niskie. Oby tylko pogoda pozwoliła i zdrowie podczas wyjazdu dopisało. Myślałem też nad Bieszczadami ale mimo wszystko bardziej kusi wyższa Słowacja. Zobaczymy co los przyniesie...