W ostatnią niedzielę wraz z Dorotą i Dawidem przeszliśmy szybko niebieskim szlakiem trasę na Stożek z Wisły Głębce. Na drogę powrotną wybraliśmy zielony. Wycieczka w sam raz na pół dnia, ładna widokowo i niezbyt męcząca. A jak tego dnia to wyglądało? Zapraszam na krótki film, może kogoś zainspiruje do wyjazdu w góry...
niedziela, 3 kwietnia 2011
wtorek, 29 marca 2011
Urlop w Karkonoszach
No i już po urlopie. Miało być dużo chodzenia i jeżdżenia na nartach. Niestety było trochę mniej przez pogodę która pokrzyżowała nam plany. Czasami było ciężko a czasami przyjemnie. Trochę pozmienialiśmy plany w trakcie. A jak to wszystko wyszło? Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu z urlopu w Karkonoszach.
środa, 6 października 2010
Wielka Racza w deszczu :(
7:00
Siedzę w pociągu, jest wcześnie rano. Sam się sobie dziwię, że udało mi się wstać tak wcześnie. Ah, szkoda, że nie mogłem zostać dłużej na wczorajszej imprezie. A może mogłem, ale taki był mój wybór?
Od jakiegoś czasu czekałem na ten urlop, wyjazd w góry. Na początku miały być Tatry Wysokie na Słowacji, potem Tatry Niskie lub Bieszczady. Niestety, tak to już jest, że często los układa się nie po naszej myśli. Zabrakło towarzysza. To nic. Samotność też jest potrzebna. Chociaż na chwilę.
Jadę do Zwardonia. Czemu znowu Beskidy? Mimo, iż miałem ambitne plany spędzenia całego urlopu w górach przegrałem z pogodą. Nie, nie jestem aż takim ekstremistą, żeby cały dzień wędrować w deszczu. Tatry, Bieszczady, jeszcze przyjdzie na nie czas. Teraz realizuję plan przejścia ze Zwardonia kawałkiem granicy Polsko-Słowackiej, przejście do Rycerki i powrót do domu. 2-3 dni. Gdy pogoda będzie niekorzystna, zawsze mogę wrócić szybciej.
Siedzę w pociągu, jest wcześnie rano. Sam się sobie dziwię, że udało mi się wstać tak wcześnie. Ah, szkoda, że nie mogłem zostać dłużej na wczorajszej imprezie. A może mogłem, ale taki był mój wybór?
Od jakiegoś czasu czekałem na ten urlop, wyjazd w góry. Na początku miały być Tatry Wysokie na Słowacji, potem Tatry Niskie lub Bieszczady. Niestety, tak to już jest, że często los układa się nie po naszej myśli. Zabrakło towarzysza. To nic. Samotność też jest potrzebna. Chociaż na chwilę.
Jadę do Zwardonia. Czemu znowu Beskidy? Mimo, iż miałem ambitne plany spędzenia całego urlopu w górach przegrałem z pogodą. Nie, nie jestem aż takim ekstremistą, żeby cały dzień wędrować w deszczu. Tatry, Bieszczady, jeszcze przyjdzie na nie czas. Teraz realizuję plan przejścia ze Zwardonia kawałkiem granicy Polsko-Słowackiej, przejście do Rycerki i powrót do domu. 2-3 dni. Gdy pogoda będzie niekorzystna, zawsze mogę wrócić szybciej.
czwartek, 26 sierpnia 2010
Morawsko Śląskie Beskidy
wtorek, 24 sierpnia 2010
Piękne Czechy
Nareszcie wolny weekend. Piątek po pracy, pakuję plecak, jem pizzę i ruszam na dworzec gdzie z Dorotką łapiemy pociąg do Raciborza. Wreszcie nadarza się okazja kiedy mogę odwiedzić Przemka i Magdę. Ostatni raz widzieliśmy się w styczniu:( Kawał czasu. Po drodze moja finansowa zadyszka... no i staję wreszcie na nogi. Czemu w dzisiejszych czasach pieniądze muszą wszystko komplikować?
Reaktywacja
Kurcze już niemal pięć miesięcy minęło od mojego ostatniego wpisu, rzeczywiście mój blog złapał lekkiej zadyszki. Tak właściwie to albo nie było o czym pisać albo dało o sobie znać moje lenistwo... Dzisiejszy wpis będzie trochę pamiętnikowy ;) I będzie dla mnie na przyszłość, a kto chce niech czyta.
Więc co się u mnie działo przez te pięć miesięcy? Na początku marca dostałem finansowej "zadyszki" czyli całkowity brak fundusz na jakiekolwiek podróże :( Wiadomo bez kasy daleko się nie zajedzie mimo iż czasu ma się wystarczająco dużo. Tego problemu nie udało mi się przeskoczyć aż do czerwca no i gdy z finansami się polepszyło zaczęło brakować czasu na wyjazdy. Mogłem sobie pozwolić jedynie na weekendowe zwiedzanie Beskidów i rodzinnych stron na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Fajnie ale mało. Chciało by się więcej. Początkowo myślałem że niestety w tym roku prawdziwe, przygodowe wakacje mnie ominą, na szczęście nadarzyła się okazja wzięcia tygodniowego urlopu na początku września. Oczywiście zgodziłem się. A co w planach? Najprawdopodobniej Tatry Niskie. Oby tylko pogoda pozwoliła i zdrowie podczas wyjazdu dopisało. Myślałem też nad Bieszczadami ale mimo wszystko bardziej kusi wyższa Słowacja. Zobaczymy co los przyniesie...
Więc co się u mnie działo przez te pięć miesięcy? Na początku marca dostałem finansowej "zadyszki" czyli całkowity brak fundusz na jakiekolwiek podróże :( Wiadomo bez kasy daleko się nie zajedzie mimo iż czasu ma się wystarczająco dużo. Tego problemu nie udało mi się przeskoczyć aż do czerwca no i gdy z finansami się polepszyło zaczęło brakować czasu na wyjazdy. Mogłem sobie pozwolić jedynie na weekendowe zwiedzanie Beskidów i rodzinnych stron na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Fajnie ale mało. Chciało by się więcej. Początkowo myślałem że niestety w tym roku prawdziwe, przygodowe wakacje mnie ominą, na szczęście nadarzyła się okazja wzięcia tygodniowego urlopu na początku września. Oczywiście zgodziłem się. A co w planach? Najprawdopodobniej Tatry Niskie. Oby tylko pogoda pozwoliła i zdrowie podczas wyjazdu dopisało. Myślałem też nad Bieszczadami ale mimo wszystko bardziej kusi wyższa Słowacja. Zobaczymy co los przyniesie...
piątek, 16 kwietnia 2010
Rowery dwa...
Dziś wrzucam slideshow z wyjazdów moich i Przemka. Jest też kilka zdjęć z Robertem - pozdro podrywaczu :D Zrobiłem go już dawno ale ostatnio się na niego natknąłem i postanowiłem się z wami podzielić :) Miłego oglądania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)