wtorek, 19 stycznia 2010

Relacja z wyprawy rowerowej Austria 2009

Wyprawę do Austrii przekładaliśmy z wujkiem dwa razy. Przeszkodziła nam głownie pogoda, a konkretnie deszcze i powódź. Na szczęście w sierpniu aura ustabilizowała się i za 3 razem udało nam się wyruszyć. Naszym celem było przejechanie odcinkiem ścieżki naddunajskiej oraz kawałkiem przepięknej widokowo wysokogórskiej trasy Hochalpenstrasse.

*Naddunajska ścieżka rowerowa to jedna z najdłuższych dróg rowerowych w Europie. W samej Austrii ma ok. 800 km i biegnie z Wiednia do Passau. Doskonale przygotowana dla turystów trasa zapewnia zarówno możliwość noclegów na kempingach, lub na kwaterach i w hotelach, jak i wyżywienie w położonych pięknie restauracyjkach. Droga jest bardzo urozmaicona - najczęściej jest typową ścieżka rowerową, czasem wiedzie uczęszczanymi drogami, a czasem jest to po prostu szutrowy trakt.

Image Hosted by ImageShack.us Naddunajska ścieżka rowerowa



*Hochalpenstrsse to najbardziej malownicza droga w Austrii. Droga ta pnie się serpentynami do krainy wiecznego śniegu, przecinając kolejne strefy geograficzne i klimatyczne. Na odcinku 50 kilometrów pokonuje się różnicę poziomów wynoszącą 1766 metrów! Po drodze można podziwiać zmieniającą się szatę roślinną oraz poczuć malejące ciśnienie atmosferyczne. Wzdłuż całej trasy znajduje się wiele punktów widokowych i restauracji. Tą malowniczą trasą można dojechać do Franz Josefs Höhe skąd roztacza się imponujący widok na najwyższy szczyt Alp Austriackich - Grossglockner (3789m npm) oraz na najdłuższy (10 km długości!) we wschodnich Alpach lodowiec Pasterze. Drogę Wysokoalpejską wytyczono w latach 1930 - 1935, ale już w średniowieczu wiódł tędy ważny szlak handlowy między Włochami i Niemcami. Zbudowana została w zaledwie 5 lat przez około 3200 robotników. Na Grossglocknerstrasse znajduje się wiele atrakcji. Na południe od Fusch rozciąga się park dzikich zwierząt Wildpark Ferleiten, w którym żyje ponad 200 gatunków przedstawicieli świata fauny, m.in. kozice górskie, niedźwiedzie, wilki, świstaki. Warto zatrzymać się także w małym muzeum fauny, flory i ekologii - Natur Schau, znajdującym się na wysokości 2260 m oraz w Knappenstube (2450 m n.p.m.), gdzie zachowały się ślady średniowiecznej kopalni złota ( w roku 1557 znaleziono tu 900 kg złota!!!). Najwyższe punkty trasy wysokoalpejskiej to przełęcz Hochtor (2504 m npm) oraz punkt widokowy Edelweissspitze (2571 m n.p.m.). Z Edelweissspitze roztacza się wspaniały widok na ponad 30 trzytysięczników.




Optymistycznie nastawieni naszą przygodę rozpoczynamy od dojazdu samochodem w okolice Bratysławy a konkretnie do miejscowości Kittsee która znajduje się na granicy Słowacko - Austryjackiej. Tu ja zapinam sakwy a wujek przyczepkę. Niestety początkowo wujek ma problemy których przyczyną jest zbyt duży ciężar bagażu w stosunku do koła które jest zbyt wiotkie, niestety nie mamy zbyt dużo opcji rozwiązania tego problemu. Część bagażu biorę więc ja, resztę przepakowujemy w taki sposób żeby koło było obciążone w jak najmniejszym stopniu. Udaje się. Może rozwiązanie nie jest idealne ale przynajmniej nie musimy wracać z powrotem. Ruszamy. Pogoda jest całkiem niezła, wiatr w plecy. Minusem jest jedynie to że jedziemy dosyć ruchliwymi drogami w kierunku stolicy Austrii. W Wiedniu wjeżdżamy na naddunajską ścieżkę rowerową i na jakiś czas żegnamy się ze "śmierdzącymi spalinami". Bez problemu przejeżdżamy przez Wiedeń podziwiając z perspektywy jego piękno. Już niedługo będziemy mieli okazję przebywać w nim znowu. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to niesamowity ordnung (porządek) jaki tu panuje. W Austrii wszystko jest zadbane, czyste i nikt nie zamierza niczego niszczyć, to mi się podoba, żeby tak kiedyś Polska wyglądała. Wyjeżdżamy z Wiednia i dalej kierujemy się przez mniejsze miejscowości położone nad Dunajem do miasta Tulln gdzie nocujemy gościnnie na posesji u jakiegoś Austriaka który przestrzega żeby nie rozbijać namiotu na wykoszonej trawie. Trochę nas to śmieszy ale stosujemy się do jego prośby. Wieczorem pogoda się psuje i posiłek jesteśmy zmuszeni zjeść w namiocie.

Image Hosted by ImageShack.us
Kuzyn Paweł i wujek Kazimierz. Początek wyprawy, miejscowość Kittsee.

Image Hosted by ImageShack.us
Na tle Wiedeńskich wieżowców

Image Hosted by ImageShack.us Pierwsze obozowisko

Image Hosted by ImageShack.us
Naddunajskie winnice

Trasa: Kittsee - Bad Deutsch Altenburg - Fischamed Markt - Flughafen Wien – Wien –Stockerau - Tulln

Przebyta odległość: 122,84 w 5:29h
Średnia prędkość: 22,40 km/h

Dzień 2

Pobudka. Pogoda jest niezbyt przyjemna. Niebo całe zasnute chmurami, zanosi się na deszcz. Postanawiamy jednak ruszyć bo czekanie nic nam nie daje. Korzystamy z okazji i pakujemy obóz póki nie pada. Ruszamy w drogę, niestety po przejechaniu kilku kilometrów z nieba zaczyna się lać woda. Taki stan rzeczy utrzymuje się przez jakieś trzy godziny. Cali przemoczeni nie ustępujemy i napieramy w deszczu. W dalszej części dnia przepogadza się i mamy nawet okazję wyschnąć. Cały dzień spędzamy na ścieżce naddunajskiej. Przed oczami mamy piękne widoki przedstawiające winnice, sady pełne jabłek, gruszek i brzoskwiń. Tak byśmy chcieli się zatrzymać i skosztować tych pysznych owoców. Niestety nie ma czasu, obiecujemy sobie jednak że zrobimy to w drodze powrotnej. Co jakiś czas wyłania się także jakiś zamek lub klasztor. Po południu docieramy do miasteczka Grein gdzie rozbijamy się na polu namiotowym.

Image Hosted by ImageShack.us
Klasztor w miejscowości Melk

Image Hosted by ImageShack.us
Na campingu w Grein

Trasa: Tulon – Krems – Melk – Ybbs - Grein
Przebyta odległość: 131,49 w 6:40h
Średnia prędkość: 19,72 km/h

Dzień 3

Od samego rana towarzyszy nam piękna pogoda, dziś odbijamy ze ścieżki i zmierzamy powoli w góry. Teren powoli zaczyna się wznosić. Niestety zaczyna nas stopować wiatr który wieje w twarz. Po drodze pokonujemy jedną przełęcz, może niezbyt wysoką lecz i tak bardzo męczącą. Dalej trasa wiedzie cały czas raz w górę raz w dół. Noc spędzamy na polu namiotowym Puterersee w miejscowości Aigen.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
Pierwszy widok na góry

Image Hosted by ImageShack.us
Drogi jak z bajki

Image Hosted by ImageShack.us
Chwila przerwy

Trasa: Grein – Amstetten – Waidhofen - Weyer Markt – Altenmarkt - St.Gallen – Admont – Liezen - Aigen (Puterer See)
Przebyta odległość: 135,00 w 7:10h
Średnia prędkość: 18,84 km/h

Dzień 4

Znowu mamy wiatr w twarz. Początkowo po poprzednim dniu mamy niezłe zakwasy lecz udaje się je rozjeździć. Oprócz tego tyłek daje o sobie nieźle znać. Czuję w kościach że jutro będzie ciężki dzień. Postanawiamy zrobić sobie lżejszy dzień i zregenerować się trochę na 4* polu kempingowym.

Image Hosted by ImageShack.usGdzieś w dolinie

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.usRozbijanie obozu


Image Hosted by ImageShack.us
Tak się buduje w Austrii

Image Hosted by ImageShack.us
Na campingu w St. Veit

Trasa: Aigen (Puterer See) - Purgg – Grombing – Radstadt – Wagrain - St.Johan im. Pongau – St. Veit
Przebyta odległość: 92,58 w 4:42h
Średnia prędkość: 19,70 km/h

Dzień 5

Dziś czeka nas duże wyzwanie. Oczekiwany od początku podjazd wysokogórską drogą widokową Hochalpenstrsse. Od naszego kempingu położonego na ok. 633 m n.p.m. podjeżdżamy do Miejscowości Klampass na wysokość 834 m n.p.m., dalej zjeżdżamy do Taxbach na 779 m n.p.m.. Stąd zaczyna się podjazd na parking pod Edelweispitze. Trzydzieści kilometrów cały czas do góry. Początkowo podjazd jest łagodny, jednak gdy mijamy bramki poboru opłat za przejazd Hochalpenstrsse zaczyna się prawdziwy hardkor, maksymalne nachylenie sięga tu 12%. Pogoda jest niezbyt dobra. Mamy chociaż szczęście że nie pada. Tak czy siak wszystko przykrywają chmury i z widoków dziś będą nici. Jedyna pociecha jest taka że byłem tu już w tamtym roku i wiem jak wygląda stąd widok przy pięknej pogodzie. Przy podjeździe męczymy się strasznie, pod koniec już nie daję rady ale finalnie udaje się wjechać i odpocząć chwile na szczycie.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.usPoczątek podjazdu Hochalpenstrasse

Image Hosted by ImageShack.usWidok z Hochalpenstrasse

Image Hosted by ImageShack.usWysokie Taury

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Parking Fuschertörl (2428 m) pod Edelweisspitze

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.usHochalpenstrasse

Trasa: St. Veit – Klampass – Taxenbach – Bruck - Parking Edelweisspitze – Bruck – Taxenbach – Klampass - St. Veit
Przebyta odległość: 116,88 w 6:46h
Średnia prędkość: 17,27 km/h

Dzień 6

Rano opuszczamy ST. Veit i w dół kierujemy się do Bischofschofen. Zatrzymujemy się na chwilę w Werfen gdzie podziwiamy zamek w którym kręcono znany film „Tylko dla orłów”, robimy kilka fotek i ruszamy w dalszą drogę. Cały czas jedziemy w dół aż do miejscowości Golling. Trasa wiedzie przepiękną Alpejską doliną poprzecinaną licznymi potokami. Kolejny etap to wjazd na przełęcz Leug 573 m n.p.m. Od tej pory cały czas poruszamy się w górę, przez miejscowość Bad Abtenau aż na przełęcz Gschutt. Po wczorajszym ciężkim dniu w górach nie jest to łatwe wyzwanie. Gdy osiągamy punkt Pass Gschutt czujemy ulgę bowiem wiemy że od tego momentu będziemy jechać głównie z górki. Jedziemy przez Ramsau, obok jeziora Hallstater see, Bad Goisern, Bad Ischl, Ebensee. Dojeżdżamy wreszcie do jeziora Traumsee i tu nieopodal miejscowości Altmunster rozbijamy się na kempingu. Nie możemy uzupełnić zapasów jedzenia bo Austryjacy mają jakieś święto, wszystkie sklepy są zamknięte, jutro jest niedziela i też nie będziemy mogli nic kupić.

Image Hosted by ImageShack.usZamek w Werfen

Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.usDroga jak stół a w tle Alpy

Image Hosted by ImageShack.usAustriackie święto

Image Hosted by ImageShack.usModelki

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.usTraumsee

Image Hosted by ImageShack.usTraumsee

Trasa: St. Veit – Bischofschofen – Werben – Golling - Bad Abtenau - Bad Goisern - Bad Ischl – Ebensee - Altmunster
Przebyta odległość: 123,00 w 5:57h
Średnia prędkość: 20,67 km/h

Dzień 7

Dziś mamy do pokonania długi odcinek prowadzący w większości przez nieciekawe okolice. Pierwsza część prowadzi przez mocno pagórkowaty teren, potem jest już łatwiej, jedziemy w dół lub po prostym z wiatrem, dlatego udaje nam się wyciągnąć ładny dystans i średnią. Pogoda cały dzień jest niesamowicie upalna. Woda w bidonach gotuje się ale jakoś dajmy radę. Namiot rozbijamy na kempingu w Wachau – Gasthof*** Stumpfer.

Trasa: Altmunster – Gmunden – Gschwandt – Vorchdorf – Atmannstadt – Kremsmunster - Bad Hall – Steyr – Amstetten – Ybbs – Pochlarn – Melk - Schonenbuchel in der Wachau
Przebyta odległość: 171,13 w 7:49h
Średnia prędkość: 21,89 km/h

Dzień 8

Dziś ostatni dzień naszej wyprawy, ostatnie zwijanie obozu i w drogę. Cały dzień, aż do Wiednia poruszamy się naddunajską ścieżką rowerową. Początkowo jedzie się całkiem przyjemnie bo słońce jest jeszcze nisko lecz z czasem jest coraz goręcej i nudniej. Rada na przyszłość – nie powtarzaj zbyt często tej samej trasy bo się znudzisz! Tak jak obiecaliśmy sobie na początku, co jakiś czas robimy postój żeby skosztować Austryjackich jabłek i gruszek. W takim upale i po tylu przejechanych kilometrach smakują wyśmienicie, słodkie i niesamowicie soczyste zaspokajają nasze pragnienie. W końcu po przejechaniu 120 kilometrów docieramy do Wiednia. Teraz kierujemy się na dworzec Westbahnhof. Jazda po mieście nie sprawia nam większych problemów ze względu na liczne ścieżki rowerowe. Gdy docieramy na dworzec czeka nas niemiła niespodzianka. Pociąg IC którym mamy jechać do Katowic nie przewozi rowerów, mało tego żadne pociągi IC nie przewożą rowerów. Oszukali nas! Jedyna opcja wydostania się koleją to jazda przez Słowację z przesiadkami. Zmieniamy dworzec na Sudbahnhof. Stąd jedziemy pociągiem do Bratysławy. Z Bratysławy do Żyliny, potem przesiadka na pociąg do Cadcy, następnie pociąg do Skalitego. Ze Skalitego na rowerach o 1 w nocy jakieś 5 kilometrów jedziemy do Zwardonia. Tutaj czekamy 3 godziny na pociąg do Katowic i o 3:33 wsiadamy do pociągu gdzie nasza przygoda dobiega Końca.

Image Hosted by ImageShack.usStatek wycieczkowy na Dunaju

Image Hosted by ImageShack.us
Na naddunajskiej ścieżce rowerowej

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.usOstatni obóz w Schonenbuchel in der Wachau

Trasa: Schonenbuchel in der Wachau – Krems – Tulln – Klostenburg – Wien
Przebyta odległość: 138,24 w 7:30h
Średnia prędkość: 18,43 km/h



Zachęcam do komentowania.

4 komentarze:

  1. Super trasa, z chęcią dołączyłabym sie do Was:)Może kiedyś uda mi się:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. cos pieknego moze uda mi sie w tym roku jechac do austri... pewnie skorzystam z tych wsystkich zawartych tu informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. panie wojtku to co oblądałem teraz to istny zawrót głowy tylko dlaczego jedno zdjęcia z
    melk a zamek ryszarda lwie serce to jest bajka ta droga na te przełęcze alpejskie filmik
    super ,piękny ten świat a te alpy tak blisko nas powodzenia .jacek
    m

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Wojtku trasa Dunaradveg w Austrii liczy tylko około 360km a pan pisze żę 800km.przejechałem tą trasę w 2006r od Passau do Bratysławy. W tym roku jadę nią po raz wtóry z tym że dodaję jeszcze Niemcy i 340 km w Francji bo tak doprawdy to Dunaradveg jest częścią trasy Eurovele 6 łączącą Atlantyk z morzem Czarnym ,pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń